• TECHNOFOBIA
  • Posts
  • Nieopowiedziana historia Texas Instruments | TECHNOFOBIA | Newsletter Artura Kurasińskiego

Nieopowiedziana historia Texas Instruments | TECHNOFOBIA | Newsletter Artura Kurasińskiego

Kojarzymy ich głównie z kalkulatorów, które towarzyszą niemal każdemu uczniowi, natomiast mało kto zdaje sobie sprawę, że Texas Instruments (TI) to gigant, którego innowacje na zawsze zmieniły świat technologii. Dzisiaj to potężna korporacja zajmująca 56. miejsce w indeksie S&P 500, plasując się w elitarnym gronie 10% najlepszych amerykańskich przedsiębiorstw. Jej korzenie sięgają jednak znacznie głębiej.

Za fasadą popularnych kalkulatorów TI-84 kryje się historia firmy, która stworzyła wynalazek uważany przez niektórych nawet za bardziej przełomowy niż sam tranzystor krzemowy – fundamentalny element współczesnej elektroniki. Kalkulatory to zaledwie wierzchołek technologicznej góry lodowej, której podstawy Texas Instruments zaczął budować na długo przed tym, jak ich urządzenia trafiły do sal lekcyjnych na całym świecie.

KRZEMOWY PRZEŁOM

10 maja 1954 roku naukowcy zgromadzeni na konferencji Instytutu Inżynierów Radiowych stanęli przed wspólnym problemem: ograniczeniami tranzystorów germanowych. Te podstawowe komponenty komputerów, odpowiedzialne za kontrolowanie przepływu prądu elektrycznego, produkowywane były wówczas z germanu – materiału, który mimo dobrych właściwości przewodzących konsekwentnie zawodził w wysokich temperaturach.

Krzem wydawał się oczywistym rozwiązaniem. Oferował nie tylko większą stabilność w ekstremalnych temperaturach, ale był także znacznie łatwiej dostępny. Problem tkwił w technologii. Według ekspertów udoskonalenie krzemu do użytku w tranzystorach wymagało możliwości produkcyjnych, które na tamte czasy nie istniały.

W pierwszym rzędzie sali konferencyjnej, gdy inżynierowie biadolili nad tą pozornie nieprzekraczalną barierą, siedział Gordon Teal z Texas Instruments. Z tajemniczym uśmiechem na twarzy bawił się czymś w kieszeni. Kiedy jeden z prelegentów z przekonaniem stwierdził, że nikt nie powinien spodziewać się tranzystora krzemowego przez lata, Teal wstał i oznajmił: „tak się składa, że mam ich kilka w kieszeni".

Okazało się, że ten stosunkowo niewielki startup z branży elektronicznej rozwiązał problem, który giganci technologiczni uznali za niemożliwy do przeskoczenia. Texas Instruments natychmiast wysunęło się na czoło technologicznej rewolucji.

Co ciekawe, TI wcale nie było pierwsze w tym wyścigu. Bell Laboratories (część koncernu AT&T) wyprodukowało działający tranzystor krzemowy kilka miesięcy wcześniej. Kluczowa różnica leżała gdzie indziej: Bell Labs funkcjonowało jako oddział badawczy firmy telekomunikacyjnej, podczas gdy Texas Instruments natychmiast przystąpiło do masowej produkcji swojego rozwiązania. W ciągu zaledwie kilku miesięcy firma agresywnie zwiększyła produkcję, szybko stając się światowym liderem w dziedzinie półprzewodników krzemowych.

Mimo ogromnego sukcesu Texas Instruments stanęło przed kolejną fundamentalną barierą. Moc obliczeniowa komputerów osiągnęła pewną trudną do przekroczenia granicę. Ówczesne maszyny nie mogły stać się bardziej wydajne, ponieważ wymagały zbyt wielu pojedynczych komponentów – każdy z nich pełnił tylko jedną funkcję i musiał być fizycznie połączony z innymi. To ograniczenie skutecznie blokowało kolejny przełom.

Texas Instruments dawało z siebie wszystko, ale musiało konkurować z gigantami pokroju Bell Labs, Fairchild Semiconductor, RCA czy General Electric – korporacjami dysponującymi w teorii nieograniczonymi zasobami finansowymi.

Ktokolwiek zdołałby pokonać to pozornie niemożliwe wyzwanie, nie tylko zgarnąłby miliardy, ale faktycznie określiłby przyszłość informatyki i samej technologii. Zwycięzca tego wyścigu potencjalnie zdominowałby krajobraz technologiczny na pokolenia.

TI miało jednak asa w rękawie – nowo zatrudnionego inżyniera. Jack Kilby dołączył do firmy w 1958 roku, świeżo po uzyskaniu tytułu magistra inżynierii elektrycznej na Uniwersytecie Milwaukee w Wisconsin. 

Był szczególnie zafascynowany miniaturyzacją elektroniki, która mogłaby usprawnić działanie takich produktów jak aparaty słuchowe czy radia. Jednak jego zatrudnienie wiązało się z pewnym warunkiem – jako nowy pracownik nie miał prawa do letnich wakacji, którymi cieszyli się jego koledzy. Podczas gdy biuro świeciło pustkami, Kilby samotnie mierzył się z najtrudniejszymi wyzwaniami technicznymi.

Poświęcił całe lato na poszukiwanie rozwiązania, aż w końcu postawił hipotezę: co by było, gdyby zamiast łączyć oddzielne komponenty kilometrami kabli, wszystkie elementy można było wbudować w pojedynczy płaski kawałek materiału półprzewodnikowego? Takie podejście wyeliminowałoby ogromne ilości okablowania i radykalnie zmniejszyłoby rozmiar obwodów elektronicznych.

W ciągu zaledwie kilku tygodni opracował działający prototyp. 

12 września 1958 roku zaprezentował kierownictwu swoje odkrycie. Demonstracja była zwodniczo prosta: kawałek germanu podłączony do elektrycznej jednostki testującej. Gdy Kilby nacisnął przełącznik, kierownictwo ze zdumieniem mogło zaobserwować, jak ekran wyświetla płynną, powtarzającą się falę. Niezwykłe było to, że german działał jako kompletny obwód ze wszystkimi zintegrowanymi komponentami.

Tak oto rozwiązał największe wyzwanie informatyki. Stworzył układ scalony.

Zaledwie kilka lat po skomercjalizowaniu tranzystora krzemowego, firma dokonała kolejnej przełomowej innowacji. Texas Instruments błyskawicznie przystąpiło do wykorzystania wynalazku, zgłaszając patent w lutym 1959 roku. Odkrycie to fundamentalnie zmieniło świat. Każde współczesne urządzenie komputerowe czy gadżet elektroniczny opiera się bezpośrednio na tej innowacji. 

BITWA PATENTOWA

Podczas gdy Kilby i Texas Instruments świętowali swój przełom, konkurencyjna firma z Kalifornii czyniła podobne postępy. Inżynierem stojącym za tym równoległym rozwojem był Robert Noyce, znany jako „burmistrz Doliny Krzemowej" i współzałożyciel Fairchild Semiconductor – firmy, która dała początek Intelowi.

Noyce był odwrotnością Kilby’ego. Inżynier z TI był introwertykiem, podczas gdy jego kalifornijski rywal charyzmatyczną i powszechnie uznawaną za wiodącą postacią w rodzącej się społeczności Doliny Krzemowej. Kiedy Kilby finalizował swój przełomowy projekt, Noyce niezależnie dążył do tego samego rozwiązania Tyranii Liczb – integracji wielu komponentów na jednym kawałku materiału półprzewodnikowego.

Wkrótce również Noyce miał działający prototyp układu scalonego. Dwa genialne umysły doszły do identycznych odkryć w ciągu kilku miesięcy od siebie.

Istniała jednak jedna zasadnicza różnica, która zagrażała przewadze Texas Instruments. We wcześniejszym wyścigu tranzystorów krzemowych, TI wygrało nie dlatego, że było pierwsze, ale dlatego, że było lepiej przygotowane do masowej produkcji.

Tym razem sytuacja wyglądała inaczej. Przemysł nadal wykorzystywał głównie german do produkcji tranzystorów – czyli tym samym tego, co Kilby użył w swoim układzie scalonym. Noyce użył jednak krzemu, wychodząc z założenia, że jego stabilność w wyższych temperaturach czyni go przyszłością branży. Co więcej, projekt Noyce'a był „monolitycznym układem scalonym" – w przeciwieństwie do wersji Kilby'ego, która zawierała tylko kilka przewodów. Oznaczało to, że dzieło Noyce'a mogło być produkowane masowo na skalę, której wynalazek Kilby'ego nie mógł dorównać.

30 lipca 1959 roku Noyce złożył wniosek patentowy na swój układ scalony, który został zatwierdzony i przyznany w ciągu dwóch lat. Sytuacja szybko się skomplikowała – Texas Instruments również posiadał patent na układ scalony. Obie firmy uważały, że jako pierwsze rozwiązały problem i mają wyłączne prawo do wykorzystania tej rewolucyjnej technologii.

Rozpoczęła się zacięta wojna patentowa, która miała zdefiniować przyszłość komputerów.

Przez kilka lat obie firmy walczyły w sądzie. Texas Instruments miał chronologiczne pierwszeństwo w zgłoszeniu, ale wynalazek Noyce'a był technicznie lepszy dla praktycznych zastosowań.

Ostatecznie firmy osiągnęły porozumienie, choć nie było ono korzystne dla Texas Instruments. Firma mogła kontynuować produkcję układów scalonych, ale była zobowiązana do uiszczania opłat licencyjnych na rzecz Fairchild. To mocno obniżyło ich marże. 

Na domiar złego, sądy ostatecznie stanęły po stronie Fairchild, uznając ich za prawowitego właściciela patentu na monolityczne układy scalone. 

REWOLUCJA KALKULATORÓW

Kilka lat później Texas Instruments wciąż działało, produkując mikroukłady głównie do zastosowań przemysłowych i wojskowych. Jednak wyrok sądowy odcisnął swoje piętno – morale pracowników wyraźnie podupadło. Firma desperacko potrzebowała nowego przełomu, czegoś, co ponownie popchnęłoby ją do przodu.

Prezes TI, Pat Haggerty, wierzył, że innowacja nie nadejdzie z ich tradycyjnego rynku przemysłowego, ale z produktów konsumenckich – przedmiotów, które mogłyby wykorzystać istniejące chipy i być produkowane masowo w wydajny sposób.

Haggerty powierzył to kluczowe zadanie Jackowi Kilby'emu i niewielkiemu zespołowi inżynierów. Po przeanalizowaniu wielu możliwości zespół zdecydował się skupić na jednym obiecującym pomyśle. Jednak Texas Instruments, wciąż odczuwające skutki wojny patentowej, trzymało ten projekt za zamkniętymi drzwiami.

Stał się on ściśle tajną inicjatywą o kryptonimie „Project Cal Tech". Zespół intensywnie pracował nad stworzeniem małego urządzenia elektronicznego, które miało zawierać klawiaturę, ekran, przenośny zasilacz i centralny procesor.

We wrześniu 1967 roku Kilby i jego zespół złożyli wniosek patentowy, a po kilku poprawkach otrzymali patent nr 3,819,921 na przenośny kalkulator.

W tamtym czasie wszystkie kalkulatory były ogromnymi maszynami, dostępnymi tylko dla dużych firm i agencji rządowych. W przeciwieństwie do nich, kalkulator Texas Instruments był mniej więcej wielkości książki. Ich pierwszy model, „TI-2500", sprzedawany był za 119,95 USD (równowartość około 1100 USD w dzisiejszych czasach). Mimo wysokiej ceny popyt  okazał się ogromny – konsumenci rzucili się na nowy wynalazek.

W ciągu zaledwie jednego roku TI sprzedało zdumiewające 17 milionów sztuk. Dwa lata później liczba ta wzrosła do 45 milionów.

Tym samym Texas Instruments strategicznie powrócił do branży półprzewodników, którą pomógł stworzyć. 

Ich konkurenci, w tym Fairchild i nowo powstały Intel, koncentrowali się na cyfrowych układach obliczeniowych – szybkich, złożonych komponentach (takich jak procesory), które napędzały rewolucję komputerów osobistych. Texas Instruments podjął przemyślaną decyzję o skupieniu się na mniej efektownych, ale równie istotnych półprzewodnikach analogowych.

W przeciwieństwie do układów cyfrowych, które przetwarzają dane binarne, układy analogowe obsługują sygnały ciągłe, takie jak światło, dźwięk i ciśnienie. Dzięki temu są niezbędne w maszynach, fabrykach, sprzęcie medycznym, zastosowaniach lotniczych i systemach motoryzacyjnych.

Podczas gdy sektor komputerowy doświadczał dramatycznych cykli koniunkturalnych, rynek analogowy zapewniał stabilny, nieprzerwany popyt. 

Texas Instruments  znalazło się w doskonałej pozycji na przyszłe rewolucje technologiczne. Gdy pojazdy elektryczne zaczęły się rozwijać, TI był gotowy – podobnie jak NVIDIA w obszarze obliczeń AI. To samo dotyczyło samojezdnych samochodów, robotyki i zaawansowanego sprzętu medycznego. 

Ich doświadczenie w dziedzinie analogów pozwoliło Texas Instruments patrzeć daleko w przyszłość, dostosowując się do nowych wymagań rynku przy jednoczesnym zachowaniu swoich mocnych stron technologicznych.

Maciej Marek

Główne źródła:
LINK 1
LINK 2
LINK 3

Twój sklep działa na Shopify? Zobacz ten event!

Uwielbiam e-commerce i jestem olbrzymim fanem Shopify jako firmy i ich usług

Dlatego wraz z Marcinem Rudzikiem tworzymy DTC Shopify Meetup...👇️ 

To będzie event skoncentrowany na kwestiach sprzedaży w modelu DTC (Direct-to-Consumer). Ambicje mamy wielkie, od razu komunikujemy, że niebawem chcemy wyjść poza granice Polski i zrobić większe wydarzenie dla całego CEE.

No, ale od czegoś trzeba zacząć 🙂

Nasza obietnica: dla społeczności i przedsiębiorców budujących swój biznes na Shopify dowieźć najlepszy event, na którym będzie można dowiedzieć się konkretów, zdobyć kontakty i nawiązać współpracę.

Biletów nie jest dużo, więc kto pierwszy, ten lepszy.

Z pierwszych, potwierdzonych mówców i mówczyń pojawią się: Ewa Dudzic-Filasetaudzic , Adam Jesionkiewicz i Tymoteusz Wiśniowski.

Gdzie: Warszawa / Muzeum Gazowni Warszawskiej

Kiedy: 2 kwietnia 2025

Cena: 199 zł netto

Zapraszamy do współpracy - prelegentów i partnerów.

📰NEWSY WARTE TWOJEJ UWAGI

Apple nie nadąża za konkurencją w wyścigu AI. Nowoczesna wersja Siri, która potrafiłaby prowadzić naturalne rozmowy, pojawi się najwcześniej w 2027 roku. Tegoroczna aktualizacja iOS 19 raczej nie przyniesie żadnych istotnych nowości w zakresie AI, bo inżynierowie wciąż męczą się z funkcjami zapowiedzianymi rok temu. Firma musi przyspieszyć prace nad technologią, bo pozostanie daleko w tyle za konkurencją.

Niemiecka firma matka T-Mobile łączy siły z Perplexity, by stworzyć telefon napędzany AI. Zamiast ograniczać się do jednego dostawcy, telefon połączy się z różnymi usługami AI. Ma też samodzielnie wykonywać zadania, choć na razie nie wiemy dokładnie jak. Firma pokaże telefon jeszcze w tym roku, z ceną poniżej 1000 dolarów, ale na sklepowe półki trafi dopiero w 2026.

Amazon zaskoczył wszystkich na swojej konferencji. Zamiast tradycyjnej parady gadżetów, firma pokazała głównie Alexę Plus - swojego asystenta głosowego napędzanego AI. To całkowita zmiana strategii - przez lata Amazon zalewał rynek tanimi głośnikami Echo, zamiast skupić się na ulepszaniu samej Alexy. Nowa wersja to już nie ten sam asystent co kiedyś. Zbudowano ją od podstaw z myślą o generatywnej AI. Potrafi znacznie więcej: zamówi jedzenie, stworzy przydatne raporty, zrozumie skomplikowane polecenia i lepiej pokieruje inteligentnymi urządzeniami.

Google wreszcie pokaże swojego lokalnego asystenta AI. Pixel Sense, bo tak się będzie nazywać, pojawi się w nowym Pixelu 10. Co go wyróżni? Będzie działać bez internetu, a jednocześnie wykorzysta dane z innych aplikacji Google. Przeanalizuje zdjęcia, teksty i metadane, by lepiej pomagać użytkownikom. Ponieważ wszystko dzieje się na urządzeniu, dane mają być bardziej zabezpieczone. Nowe Pixele zobaczymy jeszcze w tym roku.

Jak Ci się podoba dzisiejsze wydanie?

Login or Subscribe to participate in polls.