• TECHNOFOBIA
  • Posts
  • Kosmiczne imperium Muska | TECHNOFOBIA | Newsletter Artura Kurasińskiego

Kosmiczne imperium Muska | TECHNOFOBIA | Newsletter Artura Kurasińskiego

Zaczął od trzech nieudanych startów i wizji, którą wszyscy wyśmiewali. Dziś jego rakiety latają taniej niż te rządowe, jego satelity oplatają glob, a sam SpaceX jest wyceniany wyżej, niż cała NASA. Elon Musk stworzył firmę, która nie tylko zrewolucjonizowała dostęp do kosmosu, ale za dekadę może zmienić trajektorię cywilizacji ludzkiej.

Historia rozpoczęła się od fortunnego zbiegu okoliczności. Gdy Ebay przejął PayPal, Musk zyskał spory zastrzyk gotówki – 170 milionów dolarów. Dla przeciętnego człowieka jest to kwota ogromna, lecz śmiesznie mała w kontekście budowania firmy kosmicznej.

Droga do gwiazd rozpoczęła się od zaskakująco przyziemnego celu. Świeżo upieczony multimilioner nie planował początkowo budowy międzyplanetarnych pojazdów ani kolonizacji obcych planet. Początkowy zamiar Muska był znacznie skromniejszy – chciał wysłać kwiat w słoiku na Marsa i sfotografować go na czerwonym piasku. Prosty, ale potężny symbol życia wykraczającego poza granice Ziemi.

W poszukiwaniu kosmicznego know-how Musk zwrócił się do Mike'a Griffina – doświadczonego inżyniera, który później objął stanowisko administratora NASA. Według ówczesnej oceny ekspertów najbardziej realną opcją dla takiej misji była rosyjska międzykontynentalna rakieta balistyczna SS-18, ochrzczona przez NATO mianem „Satan”.

Griffin towarzyszył Muskowi w podróży do Moskwy. Na miejscu rosyjscy urzędnicy, wyczuwając zapach fury pieniędzy od współtwórcy PayPala, zaczęli wystawiać mu astronomiczne rachunki.

Ten nie dał się zastraszyć. Zamiast ulec presji, odpowiedział, że stać go na więcej. Ta odmowa była początkiem czegoś znacznie większego.

Podczas lotu powrotnego z Moskwy, gdzieś wysoko nad chmurami, Musk postanowił założyć własną firmę rakietową. SpaceX narodził się nie w laboratorium czy sali konferencyjnej, ale na pokładzie samolotu.

ZMIENIĆ KOSMOS

Ta decyzja nie była jednak tylko emocjonalną reakcją urażonego miliardera. Jej timing zgrał się idealnie z inną okazją. Rocket Development Corporation (RDC) – firma, która poczyniła znaczne postępy w technologii rakiet nośnych nowej generacji – właśnie upadała.

Po pęknięciu bańki dot comów RDC nie zdołała zabezpieczyć finansowania i znalazła się na skraju bankructwa. To przyciągnęło uwagę dwóch przedsiębiorców z głębokimi kieszeniami i kosmicznymi ambicjami: Elona Muska i Jeffa Bezosa.

Inżynierowie i naukowcy upadającej Rocket Development Corporation stali się niespodziewanie najcenniejszym łupem w branży kosmicznej. Pozbawieni nagle miejsca pracy eksperci od rakiet byłskawicznie zostali podzieleni między dwa obozy.

Obserwatorzy porównali tę sytuację do słynnej operacji Paperclip, podczas której USA i ZSRR zaciekle rywalizowały o niemieckich naukowców rakietowych po II wojnie światowej. Historia zatoczyła koło, choć tym razem w korporacyjnej formie – dwaj technologiczni miliarderzy walczyli o talenty, które miały napędzać ich kosmiczne ambicje.

„Musk miał techniczne umiejętności, aby zrozumieć, jak trudne jest uruchomienie startupu i wizję, aby iść krok po kroku” – wspominał później Jim Ingersoll, weteran przemysłu kosmicznego, który od samego początku obserwował ten dwubiegunowy wyścig.

Bezos, choć dysponował imponującą wiedzą biznesową i nieograniczonymi niemal zasobami, jednocześnie prowadził Amazona – jedną z najszybciej rozwijających się firm świata. Ta podzielona uwaga okazała się kluczowym hamulcem. Co więcej, Bezos początkowo postawił wszystko na technologię rakiet nadtlenkowych, która okazała się ślepym zaułkiem – chemicznie nieopłacalnym i technicznie problematycznym.

Mając do dyspozycji przejętą technologię RDC, a także zespół utalentowanych inżynierów, Musk postanowił wybudować własne rakiety. 

Decyzję podjął po zapoznaniu się z kalkulacją kosztów budowy maszyny. Materiały stanowiły zaledwie 2% jej całkowitego kosztu, podczas gdy pozostałe 98% pochłaniali wykonawcy i podwykonawcy z branży lotniczej oraz kosmicznej, nakładając astronomiczne marże na swoje usługi.

Dzięki temu SpaceX mógł osiągnąć to, co wydawało się niemożliwe – radykalne obniżenie kosztów lotów kosmicznych.

WALKA Z PRZEMYSŁEM

Przemysł kosmiczny funkcjonował wówczas na zasadach, które gwarantowały gigantom branży stały dopływ gotówki, niezależnie od ich efektywności. Firmy takie jak Boeing czy Lockheed Martin działały w oparciu o kontrakty typu „koszt plus”: przyjmowały zlecenie, doliczały procent od wszelkich poniesionych kosztów, po czym zlecały większość prac podwykonawcom.

Każde ogniwo w tym łańcuchu dokładało własną marżę, tworząc środowisko, w którym nikt nie miał motywacji do obniżania wydatków. Wręcz przeciwnie – im więcej kosztowała produkcja, tym większe zyski osiągały wszystkie zaangażowane strony.

Na starcie Musk zatrudnił Toma Muellera, genialnego inżyniera, który objął stery nad projektowaniem silników rakietowych oraz Gwynne Shotwell, która została dyrektorem operacyjnym i z czasem stała się prawą ręką miliardera.

Droga SpaceX do sukcesu była usłana porażkami i opóźnieniami. Chociaż pierwotnie planowano pierwszy start już w 2003 roku, faktyczna próba miała miejsce dopiero trzy lata później – w 2006 roku. Zakończyła się spektakularną katastrofą.

Kolejne dwie, podjęte w 2007 i 2008 roku, również skończyły się niepowodzeniem. Rakiety wybuchały, spalały się lub gubiły w przestrzeni kosmicznej. Każda porażka pochłaniała miliony dolarów i stawiała firmę o krok bliżej do bankructwa.

Sytuacja Muska była trudna. Niedawno objął stanowisko dyrektora generalnego w Tesli, która sama borykała się z problemami finansowymi. Na światowych rynkach szalał Wielki Kryzys Finansowy, a SpaceX właśnie przygotowywał się do czwartej próby startu – ostatniej, na którą firma mogła sobie pozwolić.

Tylko dzięki zastrzykowi 20 milionów dolarów od Founders Fund Petera Thiela, startup mógł przygotować rakietę do kolejnej próby. Było to wszystko albo nic.

28 września 2008 roku nastąpił przełom. Falcon 1 wystartował i jako pierwszy prywatnie finansowany pojazd kosmiczny pomyślnie dotarł na orbitę. Rakieta wykonała jeszcze tylko jedną misję, umieszczając malezyjskiego satelitę na orbicie, po czym SpaceX natychmiast przeszedł do kolejnego, jeszcze ambitniejszego projektu. 

INŻYNIERYJNA INNOWACJA

Firma nie miała stabilnych źródeł przychodów, mimo że działała w branży pochłaniającej astronomiczne ilości kapitału.

Pod koniec 2008 roku Gwynne Shotwell podpisała z NASA kontrakt o wartości 1,6 miliarda dolarów na dostarczenie 12 misji towarowych na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Ten kontrakt radykalnie poprawił ich finanse, dając imczas i pieniądze na dalszy rozwój.

Aby zrealizować misje dla NASA, musieli stworzyć nową konstrukcję. Tak narodził się Falcon 9. Wystartował w 2010 roku, a już w grudniu tego samego roku zrealizował pierwszą komercyjną misję zaopatrzeniową dla NASA. Nowa rakieta stanowiła milowy krok nie tylko w możliwościach transportowych, ale przede wszystkim w ekonomice lotów kosmicznych.

Agencja była zaskoczona ich efektywnością, a nawet zleciła audyt. Okazało się, że opracowanie rakiety w ramach tradycyjnego kontraktu „koszt plus” wymagałoby od 1,7 do 4 miliardów dolarów. SpaceX osiągnął ten cel za zaledwie 300 milionów – około 10% tradycyjnych kosztów.

Rok 2015 przyniósł kolejny technologiczny przełom. Dotychczasowe rakiety były jednorazowego użytku – po wyniesieniu ładunku na orbitę spalały się w atmosferze lub spadały do oceanu. Spacex odwrócił tę logikę. Dzięki możliwości wielokrotnego wykorzystania stopnia rakiety (Stopień rakiety to część rakiety, która zawiera silnik i paliwo, a jest zaprojektowana do pracy w określonym etapie lotu.), firma mogła rozłożyć koszty produkcji na wiele misji. To rozwiązanie, choć jest naturalne w przypadku linii lotniczych, to w branży kosmicznej wydawało się nie do zrealizowania.

W tym samym przełomowym roku wycena SpaceX przekroczyła 12 miliardów dolarów

W latach 2015-2020 SpaceX konsekwentnie realizował swój plan, rozszerzając działalność i tworząc armię oddanych fanów. Wpływ firmy wykraczał daleko poza zwykły sukces komercyjny – to oni na nowo rozpalili publiczny entuzjazm dla inżynierii i eksploracji kosmosu.

Inżynieria znów stała się cool. Firma inspirowała młodych adeptów techniki do budowania namacalnych, innowacyjnych technologii zamiast marzenia o zostaniu kolejnymi miliarderami z branży oprogramowania.

Oprócz sukcesu Falcona w 2015 rokui zaprezentowali także projekt, który obecnie jest ich finansowym koniem napędowym: Starlink. Ambitny projekt konstelacji satelitarnej, mającej zapewnić globalny dostęp do internetu. 

Kolejny rok przyniósł pierwsze udane lądowanie na platformie morskiej i kontrakt z NASA o wartości 2,6 miliarda dolarów na transport astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Dla agencji, która przez lata uzależniona była od rosyjskich Sojuzów, była to strategiczna zmiana.

Tempo innowacji nieustannie przyspieszało. W 2019 roku statek kosmiczny Dragon autonomicznie zadokował do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej – był to pierwszy taki manewr w historii kosmonautyki. Seria tych przełomów osiągnęła kulminację w 2020 roku, kiedy SpaceX zapisał się w annałach historii jako pierwsza prywatna firma, która przetransportowała astronautów na ISS.

W 2019 roku SpaceX rozpoczął operacyjne starty Starlink – strategiczny krok w kierunku pionowej integracji biznesu poprzez wejście w „warstwę aplikacji” technologii kosmicznej. Przed Starlinkiem, SpaceX jedynie wynosił na orbitę cudze satelity. Teraz firma zaczęła wdrażać własną, gigantyczną konstelację.

Produkt oferuje internet satelitarny klientom z terenów wiejskich, odizolowanych i mobilnych. Dzięki partnerstwu z T-Mobile rozwija również usługi komórkowe. Ideą projektu jest stworzenie globalnej „siatki” zasięgu satelitarnego, zapewniającej dostęp do internetu każdemu człowiekowi na Ziemi – od odizolowanych wiosek w Afryce po arktyczne stacje badawcze.

Ogromne zarobki z biznesu satelitowego są w dużej części reinwestowane w Starship. Ta superciężka rakieta wielokrotnego użytku została zaprojektowana z myślą o transporcie ludzi i ładunków na Marsa, realizując wizję Muska o uczynieniu ludzkości gatunkiem międzyplanetarnym.

Projekt, po raz pierwszy zapowiedziany w 2012 roku, osiągnął swój pierwszy udany start testowy dopiero w 2023 roku. Skala Starship zapiera dech w piersiach – czterokrotnie przewyższa masę Falcona Heavy i oferuje od dwóch do czterech razy większą ładowność. 

BIZNES KOSMICZNY

Model biznesowy SpaceX jest jednocześnie prosty i rewolucyjny: budowanie rakiet, pobieranie opłat od rządów i firm za wynoszenie ładunków, wdrażanie własnej infrastruktury w kosmosie i pionowa integracja każdego aspektu działalności – od projektowania silników po produkcję układów elektronicznych. Ich biznes rośnie w szybkim tempie.

Według niedawnej analizy Payload Research, SpaceX wygenerował około 13,1 miliarda dolarów przychodu w 2024 roku, notując imponujący wzrost z 8,7 miliarda w 2023 roku. Na tę kwotę składają się trzy linie biznesowe: 4,2 miliarda USD z działalności startowej (wzrost z 3,5 miliarda w 2023 roku), 8,2 miliarda USD ze Starlink (niemal podwojenie z 4,2 miliarda w 2023 roku), 720 milionów USD z dodatkowych usług.

To właśnie Starlink, a nie starty rakiet, które dominowały w pierwszej dekadzie działalności firmy, są głównym napędem finansowym Spacex.

W 2024 roku firma zrealizowała zawrotną liczbę 134 startów Falcona, podczas gdy rok wcześniej było ich 96. Co szczególnie znamienne, aż 66% tych startów (89 lotów) stanowiły dedykowane misje Starlink, które nie generowały bezpośrednich przychodów. Świadczy to o ogromnej inwestycji firmy we własną konstelację satelitarną – SpaceX wydaje fortunę, by stworzyć infrastrukturę przyszłości i zagarnąć cały rynek.

Najbardziej rewolucyjnym aspektem działalności SpaceX jest dramatyczna redukcja kosztów dostępu do przestrzeni kosmicznej. Dzięki nowatorskim rozwiązaniom, koszty wyniesienia ładunku mogą potencjalnie spaść z około 2000 dolarów za kilogram do zaledwie 10 dolarów za kilogram. To jak przejście od wysyłania paczek prywatnym odrzutowcem do masowego transportu morskiego.

Nawet jeśli te prognozy są zbyt optymistyczne, wciąż mówimy o 10-20-krotnym spadku cen w porównaniu z najlepszymi obecnymi ofertami na rynku. A to rodzi pytanie – jakie zupełnie nowe zastosowania i branże staną się opłacalne, gdy bariera dostępu do przestrzeni kosmicznej spadnie tak drastycznie?

New space staje się coraz bardziej konkurencyjny. Relativity Space, United Launch Alliance, Blue Origin, Project Kuiper, Boeing, Rocket Lab, Astranis oraz rządowe programy kosmiczne z Chin i Rosji – wszyscy chcą zagarnąć swój kawałek tortu. Jednak SpaceX dominuje, a żadna z tych firm na ten moment nie jest w stanie zagrozić jego pozycji. Dodatkowo, Musk wspierający Trumpa może pomóc firmie zdobyć kolejne miliardowe granty rządowe i osłabić amerykańską konkurencję.

POCZĄTKI NOWEJ ERY

SpaceX ożywił branżę, która dawno straciła swoją pozycję jako symbol amerykańskiej dumy. Stany po wylądowaniu na Księżycu osiadły na laurach. Wpływ SpaceX wykracza daleko poza orbitę ziemską. Firma zasiała ziarno nie tylko dla przyszłych założycieli wyłaniających się z jej szeregów, ale także dla całego społeczeństwa. Zainspirowała nowe pokolenie do zajmowania się inżynierią i podejmowania pozornie „niemożliwych” zadań. Jesteśmy świadkami narodzin nowej klasy gigantów przemysłowych – SpaceX, Tesla, Anduril i innych, którzy walczą ze starą gwardią. To starcie innowacyjnych podejść z przestarzałymi modelami kontraktów typu „cost+” i brakiem innowacji w branży.

W ostatnich miesiącach pojawiają się jednak rysy: 

”Niepowodzeń w tym roku nie brakowało.💥⛈️ Nie dotyczy to tylko przerwanego wczoraj startu Starshipa S34 - to ostatecznie statek eksperymentalny🏎️🚀, więc trudno się spodziewać, że wszystko będzie się odbywało idealnie.🙂‍↔️🫤. Znacznie bardziej zastanawiające są incydenty Falcona 9 (w tym incydent nad Polską w 02.2025), który przecież uchodzi za ikonę sukcesu przedsiębiorczości technologicznej” - pisze Piotr Kaczmarek-Kurczak

Narasta presja na wyniki, a firmę nie ominęły także zwolnienia osób nieprzychylnych Muskowi, który coraz mocniej angażuje się w sprawy polityczne (i się mocno “odkleja”).

Widzą to także fani SpaceX w Polsce, którzy relacjonują: (Musk) Na Twitterze zwyzywał astronautę ESA, Andreasa Mogensena, za to, że ten ośmielił się wytknąć Elonowi kłamstwo w kwestii Suni i Butcha, których SpaceX będzie sprowadzał z ISS na Ziemie podczas Crew-9. Elon powiedział, że astronauci zostali uwięzieni na ISS ze względów politycznych, a SpaceX, na polecenie Trumpa, przyspieszy ich powrót na Ziemie. Nic z tego nie jest prawdą oczywiście…

Niedawno także zwolnił grupę pracowników Federal Aviation Administration i jest szansa, że na ich miejsce przyjdą ludzie ze SpaceX. Na czele NASA stanie Jared Isaacman – człowiek, który nie tylko rozumie erę new space, ale ma także bliskie powiązania z Elonem.

Wydaje się, że firmie potrzeba teraz przede wszystkim opanowania chaosu, który generuje sam miliarder, aby mogło spełnić się jego największe marzenie – podbój Marsa.

Czy uda im się przejść przez turbulencję i wciąż mimo monopolistycznego podejścia wprowadzać kolejne innowacje?

Maciej Marek

Główne źródła:
LINK 1
LINK 2
LINK 3
LINK 4

Twój sklep działa na Shopify? Zobacz ten event!

Uwielbiam e-commerce i jestem olbrzymim fanem Shopify jako firmy i ich usług

Dlatego wraz z Marcinem Rudzikiem tworzymy DTC Shopify Meetup...👇️ 

To będzie event skoncentrowany na kwestiach sprzedaży w modelu DTC (Direct-to-Consumer). Ambicje mamy wielkie, od razu komunikujemy, że niebawem chcemy wyjść poza granice Polski i zrobić większe wydarzenie dla całego CEE.

No, ale od czegoś trzeba zacząć 🙂

Nasza obietnica: dla społeczności i przedsiębiorców budujących swój biznes na Shopify dowieźć najlepszy event, na którym będzie można dowiedzieć się konkretów, zdobyć kontakty i nawiązać współpracę.

Biletów nie jest dużo, więc kto pierwszy, ten lepszy.

Z pierwszych, potwierdzonych mówców i mówczyń pojawią się: Ewa Dudzic-Filasetaudzic , Adam Jesionkiewicz i Tymoteusz Wiśniowski.

Gdzie: Warszawa / Muzeum Gazowni Warszawskiej

Kiedy: 2 kwietnia 2025

Cena: 199 zł netto

Zapraszamy do współpracy - prelegentów i partnerów.

📰NEWSY WARTE TWOJEJ UWAGI

Google posiada obecnie 14% udziałów w Anthropic, twórcy Claude'a, ale nie kontroluje firmy. Mimo olbrzymich pieniędzy nie dostali ani miejsca w zarządzie, ani prawa głosu, ani nawet możliwości podglądania obrad zarządu. We wrześniu Google dorzuci kolejne 750 milionów, co zwiększy ich łączną inwestycję do ponad 3 miliardów dolarów. Ciekawe, że umowa nie pozwala im na więcej niż 15% udziałów.

Naukowcy odkryli, że popularne leki na odchudzanie jak Ozempic mogą mieć zaskakujące dodatkowe korzyści. Badania pokazują, że preparaty z grupy GLP-1 pomagają nie tylko schudnąć, ale też zapobiegają typowym chorobom wieku starczego - Alzheimerowi, zapaleniu stawów czy nawet niektórym nowotworom. Sekret tkwi w ich podwójnym działaniu - hamują apetyt i jednocześnie zmniejszają stany zapalne w organizmie. Naukowcy są ostrożni w obietnicach i podkreślają, że potrzeba jeszcze solidnych badań, by potwierdzić wpływ tych leków na długość i jakość życia.

Manus to program, który nie tylko myśli, ale też działa – sam analizuje problemy, planuje rozwiązania i wykonuje zadania bez pomocy człowieka. Na razie można go wypróbować tylko z zaproszeniem, a tych jest jak na lekarstwo. Mimo to Internet już huczy od zachwytów nad jego możliwościami. Pojawienie się Manusa wywołało gorącą dyskusję – czy Chiny właśnie przeskoczyły Amerykanów w wyścigu AI? Eksperci studzą emocje i twierdzą, że kluczem do sukcesu Manusa nie jest rewolucyjny model, ale sprytne wykorzystanie i dostrojenie istniejących technologii.

Larry Page, który stworzył Google, rusza z nowym projektem. Jego firma Dynatomics chce zrewolucjonizować produkcję przemysłową przy pomocy sztucznej inteligencji. Pomysł jest prosty - AI zaprojektuje idealny produkt, a fabryka go wyprodukuje. Za sterami stoi Chris Anderson, który wcześniej kierował technologią w Kittyhawk, firmie budującej elektryczne samoloty. Page nie jest jedynym, który wierzy w AI w przemyśle - na tym polu działają już Orbital Materials, PhysicsX i Instrumental.

Jak Ci się podoba dzisiejsze wydanie?

Login or Subscribe to participate in polls.